piątek, 25 lipca 2014

Podróż

*3 lata później*
   Sue pospiesznie wepchnęła czarne krótkie włosy pod czapkę i poprawiła szelki plecaka, na widok nadjeżdżającego szarego autobusu. Krótko po objęciu władzy przez Tajemniczego Wojskowego, wszystkie miejskie środki transportu zostały ulepszone. W oknach przymocowano kraty z żeliwa, a co jakiś czas pojazdy były poddawane kontroli przez Strażników w celu wyłapania mutantów.W wszystkich miastach została ustalona godzina policyjna, a w niektórych wprowadzano kary fizyczne, psychiczne i pieniężne.
   Gdy drzwi pojazdu otworzyły się z przeciągłym jękiem, dziewczyna otrząsnęła się z ponurych myśli i weszła do środka.Wewnątrz autobusu prawi wszystkie siedzenia były zajęte oprócz dwóch tylnych. Garbiąc się próbowała nie zwracać uwagi na jej dziecinną twarz spoglądającą z plakatów pt:" Śmiertelnie niebezpieczna, zabić bezwzględnie". Zostały rozwieszone od razu po jej ucieczce z placu i śmierci jej rodziny. Zdjęcia jej i innych podobnych mutantów były rozwieszone wszędzie. Jednak była jedyną za którą wyznaczono nagrodę i kazano dostarczyć żywą. Usiadła z tyłu kuląc się i mając nadzieję, że nie trafi na patrol wyłapujący diabłów wcielonych.
   Na kolejnym przystanku wsiadła tylko jedna osoba. Była wysoką dziewczyną z brązowymi oczami, włosami i różowymi pasemkami. Ubrana w glany, koszulkę Iron Maiden, przecierane czarne spodnie i skórzaną kurtkę, obrzucała wszystkich piorunującym spojrzeniem i z wysoko podniesioną głową zajęła miejsce obok Sue.
To będzie długa droga- pomyślała, jednakże Efekciara uśmiechnęła się do niej i założyła czarne słuchawki.
   Dwie godziny drogi upłynęły Sue na oglądaniu mijanych drzew i rzucaniu ukradkowych spojrzeń brązowowłosej. Od czasu do czasu gdy jej sąsiadka przyłapywała ją na tym, szybko odwracała wzrok w stronę okna, ignorując szeroki uśmiech dziewczyny.
   Nagle autobus szarpnął mocno do przodu i zatrzymał się.Sue zaschło w gardle na widok Strażników Pokoju. Gdy zeskanują siatkę jej oka, czy pobiorą próbkę krwi będzie po niej. Spanikowana nie zauważyła, że Efekciara cała się spięła i zaczyna się podnosić. Jej uwadze umknął też fakt, że ramię dziewczyny zmieniało się w diament. W następnej chwili żeliwne kraty zostały wyrwane i rzucone na przód autobusu, gdzie rozległ się wrzask ludzi. Nie wahając się ani chwilę Sue wyskoczyła z pojazdu za swoją nową znajomą przy akompaniamencie krzyków Strażników i dźwięku klaksonów. 
   Po parunastu kilometrach szaleńczego sprintu Sue padła na ziemie tam gdzie stała, nie mając siły się podnieść. Z przekonaniem, że jej świszczący oddech słychać był, aż do autostrady wydobyła z plecaka butelkę wody i chciwie wypiła pierwsze łyki. Ignorując wyczekujące spojrzenie brązowowłosej, zakręciła butelkę i wrzuciła z powrotem. Gdy wreszcie wstała, a Efekciara ruszyła przed siebie, przeanalizowała całą sytuację mając nadzieję, że dobrze się kryła i nikt nie zauważył kim tak naprawdę jest.
-Mam na imię Vivi, a ty?- spytała Efekciara.
   Sue zacisnęła usta w wąską kreskę i potrząsnęła głową. Nie wiedziała czy może jej ufać, a już na pewno nie chciała ryzykować.
-Aha, jak widzę nie jesteś za bardzo rozmowna co? Będę Ci mówić Młoda.- powiedziała Vi i nie czekając na odpowiedź ruszyła przed siebie pewnym krokiem. 
   Gdy słońce chyliło się ku zachodowi Vivi z szerokim uśmiechem stwierdziła, że znalazła świetne miejsce na nocleg, po czym położyła się na ściółce i zasnęła. Sue westchnęła ciężko patrząc na wszechogarniający ją las. Bała się, że podczas snu może zostać zaatakowana. Vi zaczęła głośno chrapać,a Sue uśmiechnęła się delikatnie i posługując się plecakiem jak poduszką, zasnęła.

~~~~~~
Kolejny rozdział i troszeczkę inaczej :) W sobotę wyjeżdżam na wakacje, ale postaram się dodać post w przyszłym tygodniu, a jeśli nie to za dwa. 
Miłych wakacji.
Hope Land of Grafic