sobota, 24 stycznia 2015

Więźniarka

-To się na pewno nie uda- zawodziła Sue, przerażona perspektywą ukradnięcia rządowego pojazdu przewożącego mutantów.-Przypomnij mi proszę jeszcze raz, dlaczego to robimy.
   Vi teatralnie przewróciła oczami.
-Facet z wojska, który przejął władzę zbudował ośrodki rehabilitacyjne dla mutantów, by zapewnić im szczęśliwe życie z dala od społeczeństwa. Jednak nikt na nich tam nie czeka z otwartymi rękami. Dzieciaki dostają baty i przeprowadzane są na nich niebezpieczne badania. Ten ból, który muszą znosić- potrząsnęła gwałtownie głową- Większość nigdy nie odzyskują zdrowia psychicznego. A ci nieszczęśliwcy są zawożeni do Wallbreak, najgorszego miejsca gdzie trafiają mutanci z naprawdę silnymi zdolnościami.
-Czy to oni?- spytała Sue na widok nadjeżdżającej białej ciężarówki z czerwonym logo słońca, która właśnie zatrzymywała się na postój. Vivien szybko przekręciła głowę.
-Tak, słuchaj odwrócisz uwagę Strażników, a ja rozbiję drzwi i wyprowadzę więźniów, ok?
-Dobra- mruknęła- jak mam odwrócić ich uwagę?
  Vi spojrzała na nią jak na kretynkę.
-Za pomocą swoich mocy Młoda.
-W takim razie mamy problem- odetchnęła ciężko- ja nie wiem, na czym one polegają.
-Co?!- krzyknęła.
-Mówię, że nie wiem, do czego służą i na czym polegają- mruknęła Sue wykręcając róg koszulki.
-No to mamy purwa problem- warknęła i oparła się o drzewo.-Nie wiesz nic? Żadnych przeczuć?
   Sue zagryzła dolną wargę i poczuła smak krwi, gdy próbowała sobie przypomnieć wspomnienia sprzed lat, gdy cały czas działy się wokół niej dziwne rzeczy. Uporczywie wracały do niej wspomnienia gwałtownej burzy, ale nie wiedziała czy to ona to zrobiła, a jeśli tak to czy zdoła to powtórzyć. Wiedząc, że nie mają dużo czasu mruknęła do towarzyszki:
-Mam inny pomysł, który może się przydać.
-Oświeć mnie geniuszu.
-Użyję mniej destrukcyjnej metody- zaczęła przetrząsać plecak i kontynuowała - tydzień temu udało mi się zdobyć parę butelek z paliwem. Gdy je podpalę i rzucę w ich kierunku będziesz miała dość czasu by wydostać ludzi tak?
- Myślę, że tak- mruknęła, patrząc na dziewczynę wilkiem.
-W takim razie do dzieła.
   Gdy Sue upewniła się, że Vi jest na właściwym miejscu wyciągnęła butelkę i szybko ją zapalając rzuciła w stronę pojazdu. Gdy usłyszała głośne wrzaski Strażników pobiegła w inne miejsce by rzucić kolejną butelkę. Nagle poczuła jak krew ścina się w jej żyłach. Z sercem w gardle odwróciła się w stronę furgonetki, a niemy krzyk zamarł na jej ustach. Z auta wyszedł krzepki mężczyzna trochę otyły, ale White znała go dobrze. Od kilku lat jego twarz wraz z trzema innymi pojawia się w najgorszych koszmarach. Był to jeden z kumpli Bydlaka ludzi, którzy zamordowali jej rodzinę. Zapominając o swoim celu wyszła z cienia drzew w jego kierunku. Mimo że uparty głosik w głowie przypominał jej, że ma osiem lat, a on trzech innych żołnierzy z bronią usłyszała krzyk Vivien.
-Młoda purwa, co ty robisz? Misja zakończona rozumiesz ZAKOŃCZONA!
   To wołanie przyciągnęło uwagę Strażników. Na widok zmierzającej w ich kierunku Sue podnieśli karabiny, w tej samej chwili Seattle rozpoznał ją, a w jego oczach pojawiła się pogarda. Rozwścieczona sięgnęła ku najbardziej destrukcyjnemu wspomnieniu jakie w sobie miała i dała się objąć nienawiści.
****
Uparte promienie słońca próbowały rozerwać jej powieki. Dziewczyna lekko je uchyliła i natychmiast została oślepiona przez jaskrawe światło. Nad nią majaczyły kształty dwóch osób. Sue przewróciła się na drugi bok i sennie wymamrotała:
-Mamo, Aiden dajcie mi jeszcze pięć minut. Obiecuję, że zaraz pójdę do szkoły.
   Nagle wszystkie szmery w pokoju ucichły, a jej serce zamarło na wspomnienie jednej rzeczy.
Jej rodzina nie żyje.
   Z łopoczącym o żebra sercem chwyciła mały nożyk ukryty w rękawie bluzy i szybko szarpnęła się do góry. Stojąc trochę chwiejnie na dwóch nogach, pewnie trzymając nóż w ręku jej oczy przyzwyczajały się do ostrego światła. Po chwili ujrzała tłum ludzi niepewnie cofających się o parę metrów.
-Jeżeli ktokolwiek się do mnie zbliży to obiecuję, że wydłubie mu oko- warknęła.
   Nagle przed tłum wyszła Vi z uniesionymi ku górze rękoma. Sue zmrużyła oczy w wąskie szparki,
-Wiedziałam, że nie można ci ufać! Dla kogo prujecie?
-Sue uspokój się- powiedziała delikatnie robiąc dwa kroki w jej kierunku- nie myślisz, że gdybym próbowała Cię zranić, to zrobiłabym to, gdy spałaś lub jadłaś w tamtym barze?
-Mogli kazać Wam pojmać mnie żywcem.
-Dlaczego? Czemu miałabyś być tak cenna?-Nagle jej oczy spojrzały na nią ze zrozumieniem- Nazywasz się Sue White, prawda?
   Pytana szybko skinęła głową, na co wszyscy w pomieszczeniu wciągnęli gwałtownie powietrze.
Natomiast Vivien uśmiechnęła się szeroko.
-Choć Młoda mamy wiele do obgadania.
Po czym odciągnęła ją od gapiów i plotek w kierunku słabo oświetlonego korytarza uśmiechając się promiennie.
****
-Nie podoba mi się to. Kim wy jesteście?
-Dałaś niezły pokaz tam na górze- powiedziała i uniosła palec wskazujący na sufit.
   Myśli Sue pędziły jak szalone najbardziej ciekawiło ją, dlaczego powiedział "na górze" i czemu w tym miejscu tak cuchnie. Jednak dostała niemal od razu odpowiedź, gdy Vi rozsunęła zasłonę zasłaniającą zejście ciasnym korytarzem.
Znajdowały się w kanałach.
-Ty sobie jaja robisz, jesteście szczurami kanałowymi?
-Ano, jak się przyzwyczaisz to już tak nie wali, a kryjówka nawet dobra. Można się zgubić i zostać pożartym przez aligatora e jednej z uliczek.
   Po długiej chwili ciszy Sue spojrzała na swoją towarzyszkę.
-Nie odpowiedziałaś na moje pytanie- zaczęła.
-No i?
-No i, może należą mi się jakieś wyjaśnienia? No wiesz nie nalegam, ale byłoby miło.
-Nie zatracaj swojej ślicznej główki takimi sprawami, to nie dla dzieci.
-Och dziękuję, wysłać mnie na tajemniczą misję to można, ale zwykłych wyjaśnień to otrzymać już nie mogę, jesteś kłamcą.
   Vi zatrzymała się i spojrzała na nią srogo.
-Posłuchaj księżniczko, kał mnie obchodzi, co czujesz, ale nigdy nie nazywaj mnie kłamcą słyszysz? Czy mnie słyszysz? SŁYSZYSZ MNIE ŻOŁNIERZU?
-Mhm.
-No tak lepiej, poza tym tam na powierzchni uratowałam ci życie.
   Sue spojrzała na nią zszokowana.
-Nie wierzysz w dobroć mego serca? Po tych dwóch trup...-zamilkła nagle i speszona zaczęła rozpryskiwać wokół siebie brunatną wodę.
-Co były jakieś ofiary śmiertelne?- zapytała piskliwym głosem, blednąc.
-Nie no, co ty- Vivien chrząknęła- piękną mamy dziś pogodę prawda?
-Jesteśmy w kanałach, nie ma tu okien, twoje uniki na nic się nie zdadzą. Mów.
-Słuchaj Młoda to naprawdę nie jest miłe.
-Vi proszę.
    Efekciara westchnęła ciężko i zgarbiła się. Milcząc dotarły do wielkich żelaznych drzwi, w których mógłby stanąć potężny czołg. Dziewczyna przytrzymała ją i rozglądając się dookoła powiedziała:
-Cokolwiek się stanie nie mów nic, ani kim jesteś, ani co umiesz. Jak się zgubisz powiedz, że szukasz mnie. A teraz posłuchaj uważnie. Tam na powierzchni zrobiłaś niezły bajzel. Wszędzie walały się połamane drzewa, a u dwójki Strażników stwierdzono zgon poprzez porażeniem elektrycznym, choć to nie było jedyne, co im się przydarzyło.
-Chcę ich zobaczyć.
-Pogrzało cię? Nie ma nawet takiej purwa mowy.
-Proszę Vivien, proszę, proszę, proszę, proszę.
-Nie.
-Jesteś moją jedyną przyjaciółką proszę.
   Dziewczyna zagryzła wargę i wymamrotała coś niezrozumiałego.
-Czemu ci tak na tym zależy? Większość bachorów uciekłaby z krzykiem.
-Większość bachorów nie zrobiłaby tego specjalnie.
   Vi spojrzała ni nią zaskoczona i po długim przenikliwym spojrzeniu mruknęła:
-nasza znajomość robi się coraz bardziej interesująca. Chodź Młoda niedługo mają ich wynieść z kostnicy i spalić.
-Macie własną kostnicę?
-I centrum handlowe- uśmiechnęła się szeroko, przez co Sue nie mogła dociec czy żartuje.
  

12 komentarzy :

  1. Ciekawy rozdział :)

    PS. Zostałaś nominowana do Liebster Award! Więcej wiadomości na: http://przepowiedniaalex.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieńdobrywieczór, przybyłam tu, żeby oznajmić, że (z racji wielkiego serduszka xD) nominowałam Cię do Liebstar Award. Nie, nie dziękuj, naprawdę nie ma za co, to drobiazg! ;3
    Po więcej informacji zapraszam tutaj:
    http://i-will-save-you-from-yourself.blogspot.com/2015/02/liebster-award.html
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałaś nominowana do Libster Awars. Więcej informacji: http://bialewroble-book.blogspot.com/
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć,
    Twój blog znajduje się teraz w wolnej kolejce, jednak jestem zainteresowana podjęciem się jego oceny. Wszystko zależy od tego, czy się zgodzisz. ;)
    Prosiłabym, w miarę możliwości, o pozostawienie odpowiedzi pod najnowszym postem.

    Pozdrawiam,
    MariXa M. z Krytyki Dla Odważnych

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyłącz te obrazki z mapą i potrawami, nie ma szans komentarza wstawić.
    Który to rozdział? Numeruj, jak nie masz spisu rozdziałów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, możesz podpowiedzieć o jakie obrazki z mapą i potrawami Ci chodzi? Weryfikacji obrazkowej nie ma, więc za bardzo nie rozumiem.

      Usuń
    2. Weryfikacja obrazkowa jest.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj
    Zgłosiłaś się do mnie do oceny na Ostrzu Krytyki. Niedawno powstał nowy projekt, który wystartuje 21.03 pod adresem wspolnymi-silami.blogspot.com. Jest to fuzja ocenialni, która powinna pracować lepiej niż pojedyncze jednostki. Nadal jesteś w mojej kolejce i tam pojawi się ocena.
    Wszelkie pytania na elektrownia-bueh.blogspot.com
    Pozdrawiam i do zobaczenia : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajny post. Będę tu zaglądać. :)
    Pozdrawiam, KatieKate.
    +Zapraszam do siebie
    http://jestesmydziecmiziemi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej, na Krytyce Dla Odważnych pojawiła się ocena twojego bloga, zapraszam.

    OdpowiedzUsuń

Hope Land of Grafic