czwartek, 23 stycznia 2014

Centrum Handlowe

      Przez kilka następnych dni Aiden uczył ją jak się bronić przed ludźmi ze "szczególnymi" zdolnościami i był w swoich wykładach coraz śmielszy oraz chwalił jej niesamowite postępy. Suzanne z dnia na dzień coraz bardziej martwiła się o zdrowie psychiczne brata. Bałą się powiedzieć  o tym matce, gdyż była przekonana, że ta znów mogła nakrzyczeć na Aidena. Sue obserwowała braciszka gotowa wyłapać jakąkolwiek zmianę w jego zachowaniu, ale chłopak wydawał się szczęśliwy. Uśmiechał się szeroko, nucił, targał jej włosy i nosił na rekach. Sue cały czas zerkała na niego nieusatysfakcjonowana. Tydzień przed urodzinami brata, zastanawiała się jaki prezent mu kupić i skąd wziąć pieniądze.
-Aiden powiedz co byś chciał na urodziny?- spojrzała na niego wielkimi oczami.
-Sis, ja chcę tylko żebyśmy byli szczęśliwi.
-A coś co można włożyć do pudełka?-spytała z przekąsem. Aiden wzruszył ramionami i uśmiechnął się szeroko.
- Możesz mnie przytulić, poza tym już dałaś mi jeden z najlepszych prezentów na ziemi.
       Pięciolatka spojrzała się na chłopaka z wyrzutem, obróciła na pięcie i odeszła w stronę pokoju, gdzie zaczęła knuć cały misterny plan. Z samego ranka wzięła kartkę i napisała krótką prośbę do osiemdziesięcioletniej zgryźliwej sąsiadki. Za dziesięć trzecia rozległo się ciche, lecz stanowcze pukanie do drzwi. Po krótkiej wymianie zdań Aiden pozwolił iść siostrzyczce na zakupy by pomóc staruszce. Gdy Sue ubierała się w pośpiechu, brat łypał na nią podejrzliwie. Liczyła, że w związku z Walentynkami, które się zbliżały w centrum handlowym będzie mnóstwo ludzi. Nie myliła się. Pierwszy krok i zagłębiła się w mieszaninę barw, zapachów i dźwięków. Ustaliła z sąsiadką, że spotkają się przy wyjściu punkt piąta. Tak, tak Suzanne była pięciolatką, ale nie była głupia dzięki trosce i naukom Aidena. Wzięła głęboki oddech na uspokojenie przerażona swoim planem. Rzuciła sąsiadce ostatnie spojrzenie i z wysoko uniesioną głową zagłębiła się w tłum. Po kilku minutach dostrzegła pierwszą ofiarę. Mężczyzna był w średnim wieku. Siwe włosy zaczesane były do tyłu. Na nosie miał markowe okulary. Ubrany był w czarny w czarny garnitur, a na ręku nosił złoty zegarek. Widać było jak na dłoni, że był zamożny. W tym własnie momencie wrzeszczał na jakąś młodą blondynkę. Wiedziona nagłym impulsem zakradła się do niego i nim zdążyła się rozmyślić i zorientować co robi wślizgnęła się do ich umysłów i kazała im nie zwracać na nią uwagi i zabrała mu portfel. Dopiero po chwili zorientowała się, że "coś" zrobiła. Przerażona swoim uczynkiem zaczęła się zastanawiać jak to możliwe, przecież taki incydent nie mógł zaistnieć, a już na pewno nie mógłby być spowodowany przez nią. Sue zagryzła wargę i przejrzała zawartość portfela. W środku było około 350 zł. Uradowana poszła do sklepu i kupiła wielką czekoladę i kilka książek dla brata. Wszystko poprosiła o zapakowanie i schowała pod swoim płaszczem. Spojrzała na wielki zegar. Do spotkania zostało jej jeszcze pół godziny. Kupiła sobie gałkę lodów czekoladowych i z nudów zaczęła przypatrywać się ludziom. Po kilku minutach wiercenia się niespokojnie na krześle, przypomniała sobie niezwykły wypadek ze sklepu. Chciała się przekonać czy, to nie był zwykły fart, ale coś ją powstrzymało, być może był ,to widok ludzi z otępiałym wyrazem twarzy i zamglonym wzrokiem, którzy mogli spełnić każdy jej rozkaz. Jednak tak naprawdę był to czysty strach przed prawdą. Nie wiedziała tylko czy bała się tego, że nie ma mocy, czy tego ,że ją posiada. Nie czuła wyrzutów sumienia tamten facet robił niesamowite przekręty na pieniądzach, a tamta 
dziewczyna.....-Zaraz. Stop!- pomyślała. Przecież o tych ludziach nie mogła nic wiedzieć, to byli obcy.-Tak wszystko po prostu sobie uroiłam.- Uspokojona zerwała się z miejsca, gdy zegar wybił piątą. Schowała wszystko do torby i ruszyła do wyjścia okradając portfele. Gdy dotarła do głównych drzwi udało jej się uzbierać ponad 500 złotych.-No ładnie stałam się kieszonkowcem-zaśmiała się w duchu. Pomogła sąsiadce z zakupami i po kwadransie były już w domu. Upewniła się, że prezent jest niewidoczny i weszła do domu. W środku Aiden zawzięcie dyskutował o czymś z matką, na jej widok zamilkli. W słabym świetle Sue pierwszy raz od wielu miesięcy mogła się przyjrzeć Moirze. W brązowych włosach były siwe pasma w szarych oczach widać było udrękę minionych lat. Była strasznie wychudzona, a praktycznie cały czas nosiła mundurek kelnerki. Na widok córki jej ostre rysy złagodniały i uśmiechnęła się promiennie pomimo wielu zmarszczek. Kiedyś była piękna, ale życie to zniszczyło. Nie chcąc być ich kolejnym tematem do sporu, skinęła głową i ruszyła do pokoju chowając pakunek do szafy, a kradzione pieniądze do ukrytej kieszonki w plecaku. Ostatni raz je przeliczyła. Gdyby coś się stało miała w zanadrzu ponad 500 złotych. Zadowolona położyła się spać.
****
Macie ferie? Co na razie sądzicie o Sue? Mogę Wam obiecać ,że w następnej notce będzie gorąco i to dosłownie. ;)

niedziela, 5 stycznia 2014

Niewinna zabawa

  Sue obudziła się ze snu z przeraźliwym krzykiem, cała zlana potem. Do pokoju wbiegł Aiden dzierżąc w ręku patelnię, gotów do ataku. Suzanne mocno zaciskając powieki kiwała się w tył i przód. Chłopak przytulił ją do siebie mrucząc słowa otuchy, ale ona nie słuchała. Przed oczami nadal miała tak bardzo realistyczny obraz matki, która upada od kuli, brata, który stoi na ulicy, a wszędzie widać płomienie i jej samej siedzącej na podłodze w sterylnym białym pokoju, a wokół niej ludzie zadających jej ból. Mimo, że był to sen odczuwała to jak rzeczywistość. Aiden pogłaskał ją po twarzy.
- Suzzie wszystko już dobrze? -zapytał głęboko patrząc jej w oczy.
- Boję się.
- Nie masz się czego bać jestem tu przy tobie- powiedział to z taką żarliwą pewnością, że mimo złych odczuć uwierzyła mu. Przytulił ją jeszcze raz, a Sue zauważyła , że toczy ze sobą wewnętrzną bitwę. W końcu westchnął głęboko, a jego twarz wyrażała determinację.
- Wiesz co sis, zagrajmy w grę ok?
  Pięciolatka zaskoczona skinęła głową. Aiden wziął ją na ręce i posadził na łóżku.
- Wyobraź sobie więc, że o ludzie o " szczególnych " zdolnościach, chcą ci się dostać do umysłu i przejąć nad nim kontrolę....
- Aiden ja chyba nie chcę...- przerwała
-.... wysłuchaj mnie dobrze? To bardzo ważne, żebyś teraz słuchała. Więc wyobraź sobie, że stoi przed tobą człowiek, który chce dostać się do twojego umysłu- dziewczyna zamknęła oczy wsłuchując się w jego słowa- wyobraź sobie, że stoisz pośrodku wielkiego pokoju. Załapałaś?- skinęła lekko głową- Teraz spróbuj zbudować mur. Włóż w to całą swoją wolę i energię. Niech oddziela twój umysł przed światem zewnętrznym. Zrób ze swego umysłu fortecę nie do zdobycia. Musisz o tym pamiętać, ta informacja może ci kiedyś uratować życie.- Przerażona skinęła głową. Chłopak chwycił ją za rękę i razem dokończyli przygotowanie obiadu.

***

Tak, dziś notka bardzo krótka. Chciałam was powiadomić, że w związku z tym, że w tym tygodniu zaczyna się szkoła notki będą pojawiać się rzadziej. Zapewne będzie to weekend. Chciałam wam także podziękować za to ,że to czytacie ;) Obiecuje, że w następnej notce będzie się już coś działo.

czwartek, 2 stycznia 2014

Skrytka

    Następnego dnia Sue zerwała się o absurdalnie wczesnej porze, a mimo to ani Aidena, ani mamy nie było nigdzie widać. Zaczęła się denerwować mając w pamięci tak świeży obraz brata, który był bity przez tę samą kobietę, śpiewającą im kołysanki w dzieciństwie. Pod powiekami poczuła piekące łzy, lecz nim zdążyła rozpłakać się na dobre, drzwi wejściowe zaskrzypiały przeraźliwie, a zza nich wychylił się chłopak niosąc torbę z zakupami. Rzuciła mu się na szyję i zacisnęła swoje małe piąstki na jego koszulce. Po chwili zaczęła przecierać oczy i uważniej przyjrzała się jego twarzy poszukując śladów, po wczorajszych uderzeniach. Ku jej zdziwieniu nie było na niej żadnej blizny, ani śladu po podbitym oku. Aiden nieświadom myśli swojej małej siostrzyczki zmierzwił jej włosy i pocałował w czoło.
- Suzzie co chcesz na śniadanie? Chleb z dżemem czy płatki?-zapytał z szerokim uśmiechem.
 -Płatki-odpowiedziała cicho mocniej zaciskając piąstkę na maskotce.
-Mama przyjedzie dziś późno w nocy, więc to ja ci dzisiaj przeczytam bajkę dobrze?
-Mhm...-mruknęła jeszcze ciszej, a na twarzy chłopaka widać było zaniepokojenie.
-Co jest brzdącu wszystko w porządku?-zapytał kucając tak, że ich oczy znalazły się na równym poziomie.
Dziewczynka spojrzała na niego niepewnie.
-Aiden czy... czy mama jest dobra?
- Oczywiście, że mama jest dobra słońce, dlaczego nie? Przecież widzisz jak ciężko pracuje-uśmiechnął się lekko, ale jego oczy pozostały czujne.
-Wiem, ze mama pracuje, ale dlaczego ona na ciebie krzyczała i biła?- zapytała  z wyrzutem patrząc jak wyraz jego twarzy gwałtownie się zmienia. Złapał ja gwałtownie za ramiona i potrząsnął, a jego twarz wyrażała strach.
-Sis, obiecaj mi, że nikomu o tym nie powiesz rozumiesz?
Przerażona pięciolatka skinęła lekko głową.
-Siostrzyczko ty nie rozumiesz, mama ona.... ona stara się nas chronić, a ja się z nią nie zgadzam w pewnych kwestiach.... wolałbym powiedzieć ci prawdę, ale jesteś na to za mała i myślę, że chyba mama ma rację.
-Ale ja chcę znać prawdę przecież wiesz, że nie lubię kłamstw. Proszę cię proszę! Powiedz o czym tak szepczecie, gdy myślicie, że nie słyszę.
- Sue idź do pokoju......
-....., ale Aiden.....
-....Suzanno idź do pokoju!-w tym momencie chłopak wyglądał jakby postarzał się o kilka lat. Rozzłoszczona pięciolatka kopnęła go w kostkę i ciągnąc pluszaka w stronę sypialni mruczała niezadowolona.  Gdy zastrzały się za nią drzwi, rzuciła się na łóżko tuląc zabawkę i cicho płacząc. Chciała by jej starszy braciszek wreszcie jej zaufał. Przewróciła się na drugi bok wpatrując sie w smugę światła widoczną zza drzwi. Widziała jak Aiden stoi za nimi uważnie nasłuchując czy zmęczona usnęła, gdy w końcu się uspokoiła chłopak westchnął ciężko i poszedł do kuchni szykując obiad. Sue w tym czasie cicho wyszła z łóżka i zaczęła poszukiwać "czegoś" co mogłoby dać odpowiedzi na jej pytania.
    Po pół godzinie przeszukiwania strony brata nie znalazła nic interesującego. Właśnie miała wrócić do łóżka, gdy zahaczyła nogą o obluzowaną deskę. Próbowała ją podważyć każdą możliwą rzeczą w zasięgu wzroku. Daremnie. Spoglądała ze złością na kawałek drewna, który być może był kluczem do nurtujących ją pytań. Nagle deska odskoczyła nie robiąc żadnego hałasu i zaczęła delikatnie opadać na podłogę. Zaskoczona dziewczyna nie tracąc czasu zaczęła przeglądać zawartość skrytki. Było tam kilka zdjęć jej brata z mamą, nią i jakimś mężczyzną w mundurze wojskowym. Każde z nich uśmiechało się do aparatu, a Sue leżała owinięta w kocyk w ramionach dorosłego wojskowego. Na odwrocie zdjęcia pisało "Suzanne wraz z ojcem i rodziną". Dziewczyna poczuła suchość w ustach, opuszkami palców objechała kontur twarzy swojego ojca. Był dobrze zbudowanym blondynem o niebieskich oczach i szerokim szczerym uśmiechu. Mam oparta była na jego ramieniu i opiekuńczym gestem tuliła Aidena, a on spoglądał na mniejszą wersję Suze. Szybko schowała wyblakłe zdjęcie do schowka. W środku był plik banknotów i kilka rożnych dowodów osobistych Moiry, każdy z nich był na inne nazwisko. Znajdowały się tam też dwa pistolety, listy i jedna zaschnięta róża. Wzięła zapiski do ręki, ale nie mogła  odczytać ich zawartości. Po upewnieniu się, że niczego nie pominęła schowała wszystko do skrytki i przykryła deską, która z cichym trzaskiem wskoczyła na swoje miejsce. Pięciolatka zmęczona, ale usatysfakcjonowana swoim odkryciem przytuliła się do królika i choć aż w głowie kołatała się jej myśl co oznaczają te wszystkie tajemnice,  zapadła w drzemkę.

****
Cóż dziś notka dłuższa. Wiem,że na razie nic się nie dzieje ,ale te pierwsze rozdziały będą dopiero was wprowadzać w świat bohaterki. Dopiero później akcja się rozkręci.
Hope Land of Grafic